Forum Forum Japońskich Psów Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Shiba uciekinier?
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Japońskich Psów Strona Główna -> Shiba - dyskusja ogólna
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Julia




Dołączył: 05 Wrz 2014
Posty: 333
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:37, 12 Lis 2014    Temat postu: Shiba uciekinier?

Nie ma chyba wątku w którym wszyscy opisaliby swoje doświadczenia w tej kwestii. Piszcie więc proszę, kiedy i w jakich warunkach uczyliście psy wracać itd. Czy naprawdę Shiba taka "straszna" jak husky? Czy może nie jest tak źle? U mnie mimo że miasto dużo psów lata luzem i bardzo się pilnują. Czy z shibą w ogóle takie coś jest możliwe? Jeżeli tak to od jakiego wieku?
Wolę dowiedzieć się jak najwięcej nim zacznę przeprowadzać testy bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić sytuacji że coś pójdzie nie tak....

Jak byłam na działce w ostatnie ciepłe dni to koty latały luzem bez kontroli a pies na lince.....Ludzie na mnie dziwnie patrząSmile
Naszka lubi zwiać mi na klatce schodowej i nie chce wracać. Prosi żebym ją wypuściła na balkon i też nie chce wracać. Na lince jak biega to przybiega zawołana jak ma ochotę a jak nie to nie:) Czyli częściej nie:) Patrzy na mnie i nic. Albo nawet nie patrzy:) W domu szeptem można ją wołać i pędzi od razu. A może to kwestia wieku...? Trochę się martwię.... Nie da się chyba całe życie psa na sznurku trzymać. Wcześniej czy później i tak się wyrwie itd. Dużo czasu w sezonie spędzam na działce i nie wyobrażam sobie psa we własnym ogródku na smyczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hachiko




Dołączył: 05 Lis 2013
Posty: 388
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:36, 12 Lis 2014    Temat postu:

Shiba to pies, który jak nie chce, to Cię '' nie usłyszy '' ... My próbowaliśmy od szczeniaczka, po szczepieniach, ale w baaardzo bezpiecznych miejscach - jak ucieknie to nie na ulicę. Ćwiczyliśmy na zamkniętych wybiegach, w ogródku, ale to jest jednak co innego. Na dworzu bardzo dużo rzeczy rozprasza. Hachiko jest psem, który z wszystkimi by chciał się przywitać i już może nie tyle z ludźmi, co z psami. W parkach, na plaży, w lesie - trzyma się ładnie blisko nas, chyba, że zobaczy gdzieś psa... Wtedy możesz krzyczeć, uciekać... nic nie podziała... Dla porównania przyjaciele mają 5 miesięczną labradorkę, która nie odejdzie od nich na krok Wink To już jednak taka shibowa natura, trzeba być bardzo ostrożnym i czujnym jak się puszcza shibę luzem. No i najlepiej w bezpiecznym miejscu. Chyba nie ma opcji, żeby shiba chodziła przy nodze ładnie cały czas luzem Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Julia




Dołączył: 05 Wrz 2014
Posty: 333
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:59, 12 Lis 2014    Temat postu:

No właśnie. Naszka też musi się witać ze wszystkimi.
Przy okazji: ona durna próbuje wychodzić na ulicę. Zastanawiam się czy to kwestia wieku i załapie że samochód może ja zabić czy taka "odważna"?. Zupełnie jakby nie kontaktowała że tam nie można mimo ze mówię. Rozumiem że mnie olewa ale nie dostrzega/nie rozumie niebezpieczeństwa?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hachiko




Dołączył: 05 Lis 2013
Posty: 388
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:11, 12 Lis 2014    Temat postu:

Hachiko ma to samo Smile a już szczególnie jak chce pobiec za liściem, a liść wyleci na ulicę. Nie zwraca uwagi gdzie biegnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Julia




Dołączył: 05 Wrz 2014
Posty: 333
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:43, 12 Lis 2014    Temat postu:

Przynajmniej wie gdzie biegnie, za liściem:) Naszka jak zobaczy dziecko/psa po drugiej stronie to chce przebiegać nawet jak autobus metr od niej:) Totalny kosmos. Właśnie dlatego boję się ją spuszczać. Nawet jak ma fazę że trzyma się blisko to i tak wiem że ulica to największe zagrożenie.

Czasem jak biega na lince pod blokiem z psem sąsiadów to obserwuję jak ten skubaniec hamuje przed krawężnikiem. Nawet jak galopuje goniony przez Naszkę i wydaje się niemożliwe żeby tak nagle zahamował to jemu się udaje. Staje dęba na krawężniku i się zapiera nawet jak ona na niego wpadnie żeby tylko stopką na ulicy nie stanąć. Mimo że tam mało co jeździ. Moja gapa zupełnie nie zwraca na to uwagi. Nawet mam wrażenie że ulica jest dla niej bardzo ciekawa bo nie pozwalam tamtędy chodzić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hachiko




Dołączył: 05 Lis 2013
Posty: 388
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:50, 12 Lis 2014    Temat postu:

Ty chcesz ją puszczać tak przy ulicy, między blokami? Nigdy bym nie zaryzykowała, nawet jakby Hachiko się trzymał blisko. Nigdy nie wiadomo co zauważy i kiedy pobiegnie nie wiadomo gdzie... Ja jestem straszliwie przewrażliwiona może, ale puszczam i będę puszczać tylko tam gdzie jest w miarę bezpiecznie. Ostatnio widziałam pana z psem - labradorem Razz który przechodził z nim przez pasy. A raczej on przechodził sam i pies sam. Pies trzymał sobie smycz w pysku i spacerował. Pan się zatrzymał - on też, pan szedł - on też. Ale to labrador, nie shiba Razz Shiba taka nie będzie Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Julia




Dołączył: 05 Wrz 2014
Posty: 333
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:20, 12 Lis 2014    Temat postu:

Pewnie że nie chcę. Znając mnie nawet laba bym tak nie puściłaSmile
Raczej będzie się to odbywało (jeżeli w ogóle będzie) na działce (ogrodzonej oczywiście) plus marzy mi się w terenie. Podczas spaceru w lesie itd.
Ja to jestem tak przewrażliwiona że samo wzięcie smyczy do ręki nie wystarczy:) Przeważnie jeszcze ją jakoś chytrze przyczepiam do ciała na wszelki wypadek gdyby mi wypadła.
Obserwuję psy i mimo że to stolica to u mnie na osiedlu (samochody i niebezpieczeństwa są) psiaki przeważnie latają bez smyczy. Przeróżne rasy. To że same przez ulicę przechodzą przy nodze to normalka. Tak naprawdę to mało jest takich osób jak ja z psem na smyczy zawsze. Jestem w szoku bo nie spodziewałam się aż takich różnic w charakterach ras w obrębie jednak tego samego gatunku. Przyznaję że jak słuchałam że ta rasa to taka a inna jeszcze inna to średnio wierzyłam....myślałam że to takie gadanie miłośników konkretnych ras itd ale jednak pies to pies:) Że te różnice nie będą aż tak widoczne.
Pogadałam z panem tego owczarka który hamuje i nigdy nie jest na smyczy, trzyma się max 10 metrów od pana i zasadniczo jest "genialny". I okazuję się że faktycznie niby wszystko super ale w domu jest ciężko; pies zawraca głowę non stop, szczeka, demoluje, łazi za człowiekiem nawet do łazienki, wstaje o 5 na siku.
Dzięki bogu za moją zajętą sobą dumną panienkęSmile Potrafiącą wkleić się w każdą domową sytuację idealnie. Wybór odpowiedniej rasy to podstawa. Ta rozmowa upewniła mnie że mam psa marzenie:) Ale czasem trochę mi żal że nie mogę dać jej zaznać wolności, takiej jaką by dostawała gdyby była owczarkiem. Ludzie pierdzielą mi że to kwestia wychowania i sugerują że jeżeli pies się nie pilnuje to znaczy że popełniłam błąd i się nie staram:(


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hachiko




Dołączył: 05 Lis 2013
Posty: 388
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:31, 12 Lis 2014    Temat postu:

Ludzie, którzy Ci mówią, że to kwestia wychowania to ludzie, którzy nie mają shiby Smile pewnie, że można to jakoś skorygować, ale swoją naturę szwędacha będzie pokazywał raczej zawsze... to bardzo mądre psy, bardzo oddane, nie niszczące, potrafiące się dostosować do domu/mieszkania, ale niestety jak poczują wolność to różnie to bywa Smile Ja mam serce w gardle jak puszczam go w lesie itp, ale jak nikogo nie ma to się trzyma blisko Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaja




Dołączył: 27 Mar 2014
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:01, 12 Lis 2014    Temat postu:

Większość psów gr V to indywidualiści, husky to już zupełny świr. A shiba to szpic więc "labradorowata" nie będzie, szpic jest niezależny, nawet taki wypierdek jak wrzaskliwy pomeranian Rolling Eyes Baśka uciekła mi na ulicę (mieszkam na peryferiach, w lesie, niestety przy ruchliwej drodze) jak miała 4 m-ce , super pogoń między samochodami. Zatrzymałam ruch i ganiałam ją po szosie Laughing Laughing Laughing Laughing Drugi raz jak miała chyba 6 m-c w pełni dojrzała do spuszczenia z linki , pierwsze spacery ok, cały czas sprawdzała czy jestem aż pewnego dnia "poszła" za sarną i ganiałam, szukałam ponad godzinę. Jak stwierdziłam, że nie ma się co łudzić i .. po psie. Zobaczyłam oszalałą Barbarę biegnącą prosto na mnie. Powitanie jak w amerykańskim melodramacie. Od tego czasu spacer jednak na lince, tym bardziej, że pojawiło się sporo dzików. A shiba się nie schowa jak mój owczarek tylko zaatakuje bo tak już ma Crying or Very sad
Jadących samochodów się nie boi. Nie daj boże stojący samochód z otwartymi drzwiami - Bacha już w środku.
Z tego co pamiętam to Bartek miał przygody z ganianiem Taro po osiedlu Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hachiko




Dołączył: 05 Lis 2013
Posty: 388
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:19, 12 Lis 2014    Temat postu:

Ja nie musiałam na szczęście jeszcze ganiać, byłam spokojna bo zniknął mi z pola widzenia tylko na zamkniętym osiedlu, ale sam fakt, że uciekł... a z samochodem ma to samo - też zawsze wskoczy Razz one bardzo kochają, ale natura naturą Smile kiedyś stałam przy ulicy i zrobiłam go w konia - pstryknęłam karabińczykiem i był taki dźwięk jak spuszczam go ze smyczy i.. nawet się nie obejrzał tylko poleeeeciał .... aż zatrzymała go smycz Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rzodkiewka




Dołączył: 06 Mar 2010
Posty: 451
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szamocin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:13, 13 Lis 2014    Temat postu:

Quest przychodzenia na zawołanie uczony był od samego początku.

Był wypuszczany w ogrodzie a ja chowałam się po krzakach. Siedząc w tych krzakach wołałam małego i zachęcałam do szukania. Jak mnie odnalazł był smaczek i mój wielki zachwyt Smile Podobnie robiłam na spacerach.

Spacery zaliczamy w miejscach gdzie ruch ograniczony jest do minimum. Głównie łąki i pola.

Quest ma swoje fazy podczas których pędzi przed siebie. Ja w tym czasie spokojnie maszeruję. Wiem że jak tylko zniknę małemu z oczu zacznie mnie szukać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Milka




Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:40, 14 Lis 2014    Temat postu:

To teraz ja opowiem swoją historięSmile

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Milka dnia Sob 16:00, 20 Gru 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaja




Dołączył: 27 Mar 2014
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:05, 14 Lis 2014    Temat postu:

Milka napisał:
To teraz ja opowiem swoją historięSmile
Noah jak był mały to był puszczany swobodnie w parku, nie do końca się słuchał, ale też miałam poczucie, że mogę go dogonić Wink sytuację zmieniła pewna baba (pozdrawiamy Razz) która wydarła się na mnie, że boi się psów, że ją pobrudzi i jakim prawem tak lata. Noaś miał wtedy ok5 miesięcy raczej wilka nie przypominał, ale wzięłam sobie słowa baby do serca i zaczęłam spuszczać Noasia tylko jak nikogo nie widziała w zasięgu wzroku co znaczy co raz rzadziej.. Nadal spuszczałam go podczas zabawy z kolegami w parku, wówczas był tak zafiksowany na zabawie, że latał gdzieś w pobliżu. Potem jak zaczął dorastać zdarzyły mu się dwie ucieczki po parku, pomimo zabawy z kolegą. Byłam bardzo przejęta, ale gadzina wróciła i wydaje mi się, że naprawdę podstawą jest wówczas stanie w miejscu i totalnie zalotne nawoływanie psa, bez żadnych krzyków choć wiem, że to trudne.
Cały czas temat przywoływania wałkowałam z trenerką i to ona mnie uświadomiła/trochę nastraszyła, że a) mam samca b) rasę pierwotną c) shibę i generalnie to ona daje 60% skuteczności przywołania :/ Uzmysłowiła mi też, że te psy się "wycinają" i jak nie słyszą to właśnie dlatego a nie, że olewają. I muszą mieć bardzo prostą i jasną komendę na powrót coś co przebije to "wycięcie". Zaczęłyśmy warunkowanie na gwizdek i od razu mówię, że przeszłam kilka i Billik jest jedynym skutecznym i słyszalnym przez Shibę. Na ten moment Noaś jest bardzo ładnie uwarunkowany na gwizdek i przybiega na niego, ale już miałam jeden raz że nie przybiegł bo szczeniak był ciekawszy. To warunkowanie jest pomocne w sytuacji awaryjnej - jak zbliża się do ulicy, dziwnego psa itd, i pomijając tą jedną sytuację zawsze działał.
W tym momencie bardziej boję się nie tego, że Noah zwieje, tylko, że wda się w burdę jak będzie luzem bo ma takie tendencje..
Aktualnie Noaś spuszczany jest na ogrodzonym terenie do którego na szczęście mam dostęp, okazjonalnie w towarzystwie zaufanych psów, nawet do zwykłej zabawy w parku jest na długiej lince. Też nie wyobrażałam sobie tego, że całe życie spędzę z psem na smyczy i nadal nie wyobrażam, ale realia są realiami i wiem jakiego mam psa i muszę się do tego dostosować.
A druga sprawa, że jest też kawałek pracy nad sobą, jedna ze znajomych z parku mówi, że też się boi jak jej pies ginie w krzakach ale przetrzymuje to a on wraca.. to chyba jeszcze przede mną Wink

Ostatnio wysłuchałam kilkunastu relacji (zmuszałam właścicieli do zwierzeń) i utwierdziłam się w stosowaniu linki Exclamation Relacje pochodziły od właścicieli husky (to jednak wariackie psy Very Happy ) przez malamuty, mastify do kurduplowatych buldożków. Jednak linka to bezpieczeństwo ale i poczucie swobody dla psa . Ze lataniem luzem muszę poczekać do wiosny aż dziki się wycofają


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Milka




Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:58, 14 Lis 2014    Temat postu:

kaja napisał:

Ostatnio wysłuchałam kilkunastu relacji (zmuszałam właścicieli do zwierzeń) i utwierdziłam się w stosowaniu linki Exclamation Relacje pochodziły od właścicieli husky (to jednak wariackie psy Very Happy ) przez malamuty, mastify do kurduplowatych buldożków. Jednak linka to bezpieczeństwo ale i poczucie swobody dla psa . Ze lataniem luzem muszę poczekać do wiosny aż dziki się wycofają


Zaprzyjaźniona husky notorycznie spieprza, nie wiadomo co wtedy robi Twisted Evil ale wraca i triumfalnie wyje na całe osiedle, że wróciła Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia




Dołączył: 06 Mar 2010
Posty: 463
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Marki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:20, 14 Lis 2014    Temat postu:

Pies nie kojarzy samochodu jako zagrożenia, bo to w naturze nie występuje. Nie umie wyobrazić sobie tego, że auto się zbliża i w jakim tempie. Samochodu potrafią unikać psy, które wpadły pod auto i przeżyły.
Podobnie nie wiedzą, że kosiarka gryzie itp. My musimy pomyśleć za nie. Dla nas jest oczywiste, że w kablu jest prąd, ale dla psa nie.
Puszczać luzem trzeba od szczeniaka, od pierwszego spaceru, przywoływać, nagradzać, puszczać luzem, zapinać na smycz, przejść kawałek na smyczy, znowu spuścić- żeby zapięcie na smycz nie kojarzyło mu się z końcem spaceru.
Nigdy nie puszczajcie shiby luzem w mieście- śmierć pod kołami to najczęstsza śmierć u shib.
Tam, gdzie coś jeździ- zawsze na sznurku.
Dlaczego jak najwcześniej? Bo szczeniak zawsze będzie się trzymać stada. To wykorzystanie naturalnego instynktu- bez stada nie mam szans na przeżycie- trzymam się stada. Im jest większy, tym czuje się pewniej i będzie się chętniej oddalał, bo to przecież myśliwski pies i przeszukuje teren po prostu. Nie gubią się w terenie, mają świetny zmysł orientacji nawet w nowych miejscach. Nie dotyczy to miasta.
A jak od malucha nauczycie, że przychodzi się na zawołanie to będziecie mogli puszczać wszędzie gdzie jest bezpiecznie.
Shiby nie uciekają, krążą dookoła i sprawdzają, czy idziecie. Czasami znikają, ale one doskonale słyszą, gdzie jesteście. Czasem trzeba po prostu poczekać. Przyjdzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Japońskich Psów Strona Główna -> Shiba - dyskusja ogólna Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Programosy.
Regulamin